niedziela, 26 czerwca 2016

Pielęgnacja cery mieszanej- aktualne kosmetyki i moje rady

Witajcie! 

Mam dla Was dziś post o często problematycznej pielęgnacji cery mieszanej. Opowiem trochę o własnych doświadczeniach z testowaniem różnych kosmetyków i pokaże Wam, których obecnie używam. Zaczynamy! :) 

1. Czym charakteryzuje się cera mieszana? 
Ten typ to przede wszystkim połączenie cery suchej i tłustej najczęściej objawiające się jako przetłuszczająca się strefa "T" oraz suche policzki. Niestety często towarzyszą jej także pojawiające się krostki oraz ciężkie do usunięcia zaskórniki. W moim przypadku skóra na policzkach nie jest aż tak bardzo sucha, ale strefa T to zło wcielone, które uwielbia się świecić jak latarnia w nocy. Ma skłonność do zapychania i jest bardzo wrażliwa na zmieniające się warunki atmosferyczne. W zależności od pory roku mam z nią inne problemy. Obecnie najbardziej zależy mi na tym by cera się nie świeciła, zimą natomiast muszę ją dobrze odżywić, bo lubi się przesuszać. Czasem nie wiem już co gorsze- świecenie czy suche skórki :( 

2. Od czego zacząć? 
Wizyta u dermatologa może być bardzo pomocna szczególnie na początku naszej drogi ku lepszej cerze. W sytuacji kiedy nie wiemy dokładnie z czym mamy do czynienia (jaki typ trądziku posiadamy), zmiany zapalne na twarzy są duże i rozległe warto udać się do lekarza. W takim wypadku eksperymenty bądź zabiegi w domowym zaciszu zamiast pomóc mogą tylko pogorszyć sytuację. Osobiście tak rozpoczęłam swoją walkę o zdrową cerę. Dermatologa zmieniałam kilkukrotnie z różnych powodów (zmiana pracy dermatologa, czas oczekiwania, zero efektów leczenia itp.). Moim problemem w tamtym okresie był zwykły trądzik objawiający się jako zapalne krostki, obfite błyszczenie się w strefie T oraz pozostałe przebarwienia. Niektóre z zapisanych maści i innych preparatów w ogóle u mnie nie zadziałały. Inne wręcz pogorszyły stan do tego stopnia, że wyglądałam jak czerwony burak, a każdy dotyk skóry sprawiał mi ból. Nastąpiły jednak dwa przełomy, pierwszy to trafiona maść Duac, która faktycznie zmniejszyła stan zapalny i przyniosła ulgę. Drugi przełom to polecenie mi przez Panią Dermatolog marki Iwostin z serii Purritin. W tym momencie dowiedziałam się o czymś takim jak DERMOKOSMETYK ;) 

3. O czym warto pamiętać? 
Pamiętajcie nikt nie zna Was lepiej niż Wy same! Lekarz widzi Was raz na jakiś czas, a to Wy zauważacie codziennie zmiany i to w jaki sposób reaguje Wasza cera. Osobiście nie zdecydowałam się na leczenie trądziku tabletkami, ponieważ nie chciałam dodatkowo obciążać swojej wątroby.Teraz sama pielęgnuje swoją cerę, a do dermatologa udaje się bardziej w celu porady i spojrzenia na mój problem fachowym okiem. Nadal walczę z ilością zaskórników, jednak Pani Doktor powiedziała mi, że moja cera ma dużą skłonność do ich powstawania i ciężko będzie to zmienić za pomocą maści czy kosmetyków. Póki co nie poddałam się jeszcze kosmetycznym zabiegom złuszczania czy terapii kwasami, ale niewykluczone że w przyszłości tego spróbuję. 

4. Kosmetyki do cery mieszanej czy jednak wrażliwej?
Musicie także pamiętać, że cera mieszana u każdej osoby zachowuje się inaczej, każdy może mieć inny problem. Kiedy byłam nastolatką wierzyłam we wszystkie reklamowane hity do cery z niedoskonałościami. Kupowałam ślepo wszystko to co było przeznaczone do pielęgnacji tego typu cery. Katowałam twarz tonikami na bazie alkoholu. Ku mojemu zdziwieniu to nie wiele pomagało... Po odstawieniu problem nawracał jak bumerang i znów zaczynałam od nowa... 
Kiedy dowiedziałam się o istnieniu dermokosmetyków zaczęłam więcej o nich czytać, szperać na półkach w drogerii, aby przyjrzeć się im bliżej. Oglądałam też sporo filmików na youtube, gdzie dziewczyny opowiadały o swojej pielęgnacji. Jedna z nich mówiła, że kosmetyki przeznaczone do cery trądzikowej tylko pogarszały stan, bez względu czy były to produkty Chanel czy Soraya. Kluczem do jej sukcesu było przestawienie się na pielęgnacje do cery wrażliwej. Po tych słowach postanowiłam zawalczyć i spróbować raz jeszcze poprawić stan swojej cery. 




5. Czym myć twarz?
Swoją przygodę zaczęłam od żelu z serii Purritin od marki Iwostin. Używałam go bardzo długo, zużywając kilka tubek. Później przerzuciłam się na odsłonę nawilżającą z tej samej serii. Zmiana była spora, krostki szybciej się goiły, nie były już tak czerwone. Mimo iż żel ładnie oczyszcza po pewnym czasie trochę przesuszał moją cerę, dlatego postanowiłam poszukać czegoś innego. 
Jeszcze całkiem niedawno na blogach był wielki bum na mydło Aleppo, niestety efekt był podobny- masa suchych skórek. Obecnie testuje żel od La Roche-Posay, nadal nie wiem czy do końca mi odpowiada, to taka ciężka relacja między nami ;P 




6. Czy tonik jest potrzebny? 
Ciężko mi napisać jednoznacznie tak/nie. Moja cera lubi zarówno toniki jak i płyny micelarne. Micele ładnie oczyszczają i uspokajają skórę. Teraz używam tych od Mixa i jestem z nich bardzo zadowolona. Na stanie mam nowość do cery mieszanej, ale użyłam go póki co kilka razy. Ten do cery suchej, średnio usuwał makijaż, ale za to lekko nawilżał, co zimową porą było dla mnie wybawieniem. Najlepszy okazał się być micel do wrażliwych powiek, który świetnie zmywa make up i nie szczypie w oczy :) 
Toniki w przeciwieństwie do miceli działają mocniej na zmiany zapalne, powodując ich zmniejszenie i szybsze gojenie. Nie popełniajcie tego błędu co ja za młodu i unikajcie toników z alkoholem. Na początku może i przyniesie ulgę, ale po chwili spowoduje jeszcze większe wydzielanie sebum. Polecam gorąco toniki od Lirene z serii wybielanie oraz nawilżająco-oczyszczający, delikatne a działają cuda! 
W mojej kosmetyczce zawsze mam micel, bowiem nimi najlepiej zmywa mi się makijaż a oprócz tego od czasu do czasu zaopatruje się w tonik, także używam tych kosmetyków na przemian. 




7. Czy skórę mieszaną należy nawilżać? 
Zdecydowanie!! Jest to krok często pomijany w pielęgnacji cery ze strefą T, a jednak niezbędny w jej poprawie :) Warto zaopatrzyć się w dwa rodzaje kremu: pierwszy lekki, który szybko się wchłania, nadający się pod makijaż, trzymający w ryzach strefę T, natomiast drugi silnie nawilżający oraz działający przeciwzapalnie. U mnie te rolę spełnia za dnia Effaclar duo [+] (dzięki niemu pozbyłam się lekkiej kaszki na czole, jest super pod makijaż!), na noc Normacne Preventi od Dermedic (szczerze polecam całą serię kosmetyków do cery problemowej, u mnie efekty pojawiły się bardzo szybko).
Przy bardzo suchej cerze lub z mocnymi stanami zapalnymi może przydać się również woda różana, która nawilża i uspokaja cerę. Wystarczy spryskać nią twarz i pozostawić do wchłonięcia. Polecam tą od Fitomed. 




8. Jakie zabiegi warto wykonać? 
Moja pielęgnacja opiera się na peelingu raz na 1-2tygodnie oraz maseczce raz na jakiś czas. 
Peelingi które lubię to mechaniczne z łupinkami orzechów (Korres, peeling z granatem fenomen!) jednak niekoniecznie dobrze jest by go często używać, dlatego stosuję również peeling enzymatyczny. Póki co najczęściej wybieram ten od Dermedic, ponieważ likwiduje wszelkie suche skórki i ładnie nawilża cerę. 
Jeśli chodzi o maseczki, to moje ukochane to glinki :) Jeśli nie chcecie się bawić, możecie kupić gotowe, albo tak jak ja kupić glinkę i mieszać je z odrobiną wody różanej czy z dodatkiem olejku. 
Zabiegi te jednak są uzupełnieniem podstawowej pielęgnacji, przy mocnych problemach warto skupić się na podstawach, a dopiero po czasie rozszerzać i wykonywać dodatkowe czynności w pielęgnacji. 




9. Co z make up'em? 
Trądzik nie sprawia, że musimy rezygnować z makijażu, wręcz przeciwnie dobrze dobrany sprawi, że nasza twarz będzie wyglądała naturalnie i świeżo. Najtrudniejsza i najważniejsza sprawa to dobór odpowiedniego podkładu. Powinien idealnie pasować kolorystycznie lub być lekko jaśniejszy oraz mieć lekką konsystencję, która nie będzie dodatkowo zapychać porów. Moim ideałem okazał się matujący podkład od dr Ireny Eris z serii Provoke. Na twarzy wygląda bardzo subtelnie i moja skóra go po prostu polubiła! Nie zapycha, nie uczula, nowe krostki się nie pojawiają mimo częstego stosowania :) 




10. Czy osiągnęłam swój cel? 
Trochę tak i trochę nie ;) Mimo iż moja zmiana i eksperymenty w pielęgnacji trwa już kilka lat nadal moja cera nie wygląda idealnie. Cały czas udoskonalam swoje praktyki i pragnę walczyć z niechcianymi gośćmi ;P Na dzień dzisiejszy największy problem stanowią dla mnie zaskórniki, które chciałabym jak najbardziej wyeliminować z mojej twarzy. Mimo to kiedyś czułam się źle jak spoglądałam w lustro, widziałam czerwone krostki, bolące zmiany. To już przeszłość... Teraz nie muszę się malować, mogę śmiało wyjść bez makijażu i czuć się dobrze :) Przeszłam długą i niełatwą drogę, ale widzę że z roku na rok jest lepiej i to mnie niesamowicie cieszy i dopinguje. Pamiętajcie, że Wy też tak możecie wystarczy postawić pierwszy krok! :) 


Dajcie znać w komentarzach czy też toczycie bitwę o zdrową cerę i jakie macie problemy. 

Pozdrawiam serdecznie, 
Paulina :) 

niedziela, 17 stycznia 2016

Wiosna w środku zimy!

Dziś pokażę Wam swoje dwa łupy z nowej kolekcji marki Miss Sporty, które idealnie wpisują się w klimat wiosenny :) 
Mowa o szmince z serii my BFF oraz różu INSTA Glow. 



Z serii INSTA Glow dostępne są również bronzer, pokład i primer. 
Zazwyczaj nie wnikam szeroko w ofertę produktów Miss Sporty jednak te kosmetyki urzekły mnie totalnie swoim kolorem oraz częściowo wyglądem :) 

Zacznijmy od pomadki. Od pewnego czasu chodziła za mną myśl by skusić się na jakiś 'żywy', mocny kolor. Gdy zobaczyłam tą soczystą malinę już wiedziałam, że bez niej nie opuszczę drogerii. Jest to numer 200 o wdzięcznej nazwie MY FAVOURITE PINK. 





Podoba mi się jej srebrne opakowanie, zatyczka moim zdaniem psuje trochę ten efekt, ale przynajmniej zamyka się solidnie i sama się przypadkowo nie otwiera. 
Co do samej formuły, pomadkę nakłada się fajnie, ma taką lekką formułę, jednak kryje mocniej niż błyszczyk oraz daje lekko błyszczący efekt na ustach. Nie posiada drobin brokatu za co plus, jest to bardziej efekt 'mokrych ust' ;) 
Cena tej pomadki to jedyne 11,39zł a do wyboru mamy 12 odcieni, więc jest w czym wybierać :) 

Przejdźmy teraz do różu, który strasznie mi się podoba! Mój egzemplarz to odcień 006 SHINY CORAL. 




Kolorystycznie jest to połączenie różu z brzoskwinią z dodatkowym efektem rozświetlenia. Myślę, że świetnie sprawdzi się do odżywienia policzków i nadania im zdrowego, promiennego wyglądu. Bardzo podoba mi się również to tłoczenie, mam nadzieję że szybko nie zniknie ;) Jedynym mankamentem jest dla mnie zamknięcie, bowiem jest strasznie mocne i czasem boje się o moje paznokcie, ale z drugiej strony można go bez problemu zabrać w podróż. 
Róż kosztuje 13,99zł.  

Tak oto prezentują się kolory na dłoni, u góry pomadka na dole róż ;)

 

Mam nadzieję, że te produkty się spiszą, ponieważ jest jeszcze kilka wersji kolorystycznych, które wpadły mi w oko. Od jutra zaczynam je mocno testować, więc będę Was informować, jeśli chcecie być ze mną na bieżąco zapraszam na profil na INSTAGRAMIE

Jak podobają Wam się produkty z tej serii? Czujecie się skuszone, a może je znacie? 

środa, 13 stycznia 2016

Hit blogosfery czy pomógł mi w walce z niedoskonałościami skóry?

Moja skóra twarzy jest bardzo kapryśna i wymagająca. Jestem posiadaczką skóry mieszanej, która szybko świeci się w strefie "T". Obecnie zima sprawia, że mam strasznie przesuszoną skórę i zmagam się z problemem suchych skórek.

Często w mojej pielęgnacji pojawiają się produkty przeznaczone do tego rodzaju cery, jednak nie wszystkie przynoszą widoczny efekt. Dziś mowa o produkcie polecanym przez wiele dziewczyn, mianowicie..


Effaclar Duo [+], La Roche-Posay


Cena: ok. 50-60zł za 40ml

Od producenta: 
Krem zwalczający niedoskonałości. Zatkane pory. Przebarwienia potrądzikowe.

Kompletna pielęgnacja dla skóry trądzikowej, o wzmocnionej skuteczności zwalczającej przebarwienia potrądzikowe, dzięki unikalnemu składnikowi aktywnemu Ceramid Procerad™.
  • Nie powoduje powstawania zaskórników.
  • Produkt hipoalergiczny.
  • Bez parabenów.
  • Produkt stworzony, aby minimalizować ryzyko reakcji alergicznych u osób uczulonych na nikiel.
BADANIE OBSERWACYJNE W POLSCE

Pierwsze badanie w Polsce: 1300 pacjentów*
  • u 78% pacjentów zauważono zmniejszenie ilości niedoskonałości i zaskórników  po zastosowaniu EFFACLAR DUO [+]
  • u 87% pacjentów zauważono zmniejszenie łojotoku po zastosowaniu EFFACLAR DUO [+]
  • 95% pacjentów jest zadowolonych ze stosowania EFFACLAR DUO [+]
* Badanie  obserwacyjne  na grupie 1 321 pacjentów, Effaclar Duo [+] stosowano w mono lub duo terapii przez 7 tyg.

 Po 24 godzinach: niedoskonałości są mniej widoczne*.Po 8 dniach: niedoskonałości są znacznie zredukowane*.Po 4 tygodniach: pory są odblokowane, powierzchnia skóry jest wygładzona, nadmiar sebum i błyszczenie zmniejszone**.

* badanie kosmetokliniczne - grupa 38 osób.
** badanie kosmetokliniczne - 51 osób.

Nakładać rano i/lub wieczorem na twarz oczyszczoną ŻELEM EFFACLAR.
Doskonała baza pod makijaż.

Skład:



Moja opinia:

Opakowanie: Plastikowa tubka z odkręcaną zakrętką. Wygodna, praktyczna, plastik jest dość plastyczny, więc nie powinno być problemu z końcówką kremu. Dziubek jest niewielki, dzięki czemu łatwo wydobyć odpowiednią ilość produktu. 





Zapach: Praktycznie go nie czuję :P Podczas nakładania, może lekko kremowy.

Konsystencja: Bardzo lekka, szybko się wchłania. 

 


Działanie: Krem stosuje zarówno rano jak i wieczorem, w obu tych wersjach dobrze się spisuje. Jego konsystencja jest bardzo lekka, szybko się wchłania nie pozostawiając lepiej warstwy. Dzięki temu, podkład nakłada się bez problemów, a twarz nie świeci się po krótkim czasie. Nie waży się, nie zbiera w załamaniach. Nakładając go wieczorem, moja twarz otrzymuje odrobinę nawilżenia a rano wygląda lepiej :) Jest to produkt, który wymaga trochę czasu aby w pełni dostrzec jego działanie. U mnie po około miesiącu czasu było widać zmianę, która mnie miło zaskoczyła. Niedoskonałości goją się dużo szybciej, nie są czerwone, zmiany szybciej bledną i znikają. Największą zmianą była dla mnie utrata drobniutkich krosteczek zwanych przez niektórych 'kaszką'. Pod tym względem krem spisał się rewelacyjnie! Obecnie nie posiadam już podskórnych grudek, a kiedy pojawią się nowe pojedyncze krostki szybko znikają :) Jedyne z czym krem sobie nie poradził do zaskórniki. Tutaj nie zauważyłam zmian, dlatego obecnie szukam dobrego kremu który pomoże mi usunąć czarne krosteczki. Może macie coś godnego polecenia? Glinki co prawda zmniejszają ich widoczność, jednak moja ma dużą skłonność do tego typu zmian i potrzebna mi mocna broń! ;)
Mimo iż Effaclar Duo [+] nie jest najtańszy i sama podchodziłam do niego z rezerwą uważam, ze jest godny wypróbowania, bowiem może pomóc lepiej niż niejedna maść od dermatologa ;) Osobiście uważam, że jest to jeden z lepszych kremów do cery mieszanej jakiego używałam i szybko się z nim nie rozstanę. Co więcej już planuję zakup kolejnych produktów marki La Roche-Posay :)
Jeśli macie jakieś wypróbowane produkty, piszcie o nich w komentarzach!


Ocena ogólna: 4+/5

Pozdrawiam, Paulina :)

wtorek, 5 stycznia 2016

Nowy Rok, nowy krok!

Witajcie w 2016 roku!  

Przychodzę do Was po dłuuugiej przerwie. Cały czas zastanawiałam się czy wrócić do bloga, czy jest dla mnie jeszcze miejsce w tej całej blogosferze? 
Jak nie spróbuje to się nie przekonam ;) 
Wracam do pisania, do świata kosmetycznego i nie tylko! Co to znaczy? Nie chcę się skupiać wyłącznie na urodzie, ale dołączyć do tego również inne wątki czy to modowe czy  lifestyle'owe. W większości jednak nadal będzie to miejsce skupione na pielęgnacji. 
Mam nadzieję, że z czasem uda mi się przeprowadzić jeszcze większe rewolucje, które kiełkują gdzieś w mojej głowie, czas pokaże ;) Mimo wszystko liczę na to, że będziecie chętnie tu zaglądać i komentować różne wątki dzięki czemu i ja dowiem się nowych rzeczy. 

Wraz z nowym 2016 rokiem w mojej głowie pojawia się kilka rzeczy, które chciałabym nabyć. Moja wishlist nie jest długa, ale... to dopiero początek roku ;) 


1) Pędzle, nie kupuję dużych zestawów wolę dobierać pędzle pojedynczo. Myślę, że i w tym roku zakupie kilka nowych sztuk. 

2) Biżuteria... Ostatnio bardzo często zwracam uwagę na produkty marki Lilou, kuszą mnie ich pozłacane kolczyki ;) 

3) Poduszka z motywem piwonii i flakonu perfum chanel- REWELACJA!  

4) Buty na wiosnę. Jeszcze zima się nie skończyła, ale już myślę o kompletowaniu szafy na wiosnę. Jeszcze nie wiem na jaki model się zdecyduję, ale mam słabość do zamszowego obuwia. Powyższa para pochodzi z popularnej sieciówki jaką jest H&M. 

5) Pomadki w kredce marki Golden Rose mają świetne kolory, dobrą jakość i świetną cenę.Chyba warto się skusić, prawda? 

Jakie są Wasze plany na ten rok? Piszcie, jestem ciekawa Waszych planów :) 

Pozdrawiam, Paulina :)

wtorek, 18 sierpnia 2015

Lepszy od odżywki?

Intensywnie regenerujący szampon do włosów przetłuszczających się, Biovax 


Cena: ok.20zł

Pojemność: 200ml 

Od producenta:
Intensywnie regenerujący szampon Biovax opracowany został przez specjalistów w celu zagwarantowania Twoim przetłuszczającym się włosom jak najlepszej kondycji.
Szampony BIOVAX to unikatowe produkty stworzone na bazie wyjątkowo łagodnych substancji myjących, które nie podrażniają skóry głowy oraz nie wysuszają włosów. Dodatkowo wzbogacone zostały o nawilżające emolienty - substancje szczególnie polecane w pielęgnacji skóry i włosów, które łatwo tracą nawilżenie.
Unikalną cechą intensywnie regenerującego szamponu Biovax jest bogata w substancje odżywcze receptura oraz kremowa konsystencja. 

Biovax dba nie tylko o zdrowie i kondycję Twoich włosów, ale również zapewnia im gruntowną ochronę i bezpieczeństwo. Biovax to jedyne w swoim rodzaju, oryginalne połączenie Zdrowia, Bezpieczeństwa i Profesjonalnej Pielęgnacji w jednym preparacie.

Biovax to gwarancja ZDROWYCH WŁOSÓW!
Dzięki zawartości naturalnych ekstraktów i substancji ochronnych:
  • Kompozycja Biosiarki i emolientów skutecznie reguluje aktywność gruczołów łojowych. Zmniejsza wydzielanie sebum, dzięki czemu nie dopuszcza do przetłuszczania się włosów. Posiada właściwości antybakteryjne, przywracające równowagę biologiczną skóry głowy. Utrzymuje jej naturalną barierę lipidową. Zmiękcza i wygładza włosy.
  • 100% ekstrakt z Henny ułatwia aktywnym składnikom wnikanie do wnętrza włosa i jego cebulki.
Biovax to gwarancja BEZPIECZEŃSTWA!- nie zawiera substancji drażniących:
  • bez PARABENÓW,
  • bez SLS (SODIUM LAURYL SULFATE),
  • bez SLES (SODIUM LAURETH SULFATE),
  • bez GLICOLU PROPYLENOWEGO
Substancje te mogą powodować podrażnienia skóry, a nawet stany zapalne. Przyczyniają się do powstawania łupieżu, swędzenia i wysuszania się skóry głowy. Receptura BIOVAX oparta została o naturalne i bezpieczne substancje aktywne.

Biovax to gwarancja PROFESJONALNEJ PIELĘGNACJI!
Wysoka jakość i skuteczność działania szamponu jest potwierdzona przez Mistrza Europy Fryzjerstwa Artystycznego.
 
Mistrzostwo w profesjonalnej pielęgnacji.
Efekt na włosach:
  • Zmniejszenie wydzielania serum,
  • Wolniejsze przetłuszczanie się włosów,
  • Włosy lekkie i puszyste.
 BIOVAX ORYGINALNY, BEZPIECZNY BEZ PARABENÓW, SLS, SLES I GLIKOLU! PRODUKT PRZYJAZNY ALERGIKOM!

Skład: AQUA, AMMONIUM LAURYL SULFATE, COCAMIDOPROPYL BETAINE, ACRYLATES COPOLYMER, COCO-GLUCOSIDE, COCAMIDE DEA, URTICA DIOICA EXTRACT, GLYCERIN, POLYQUATERNIUM-22, POLYSORBATE 80 (AND) SULFUR, ACETUM, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA FLOWER EXTRACT, ROSMARINUS OFFICINALIS LEAF EXTRACT, SALVIA OFFICINALIS LEAF EXTRACT, THYMUS VULGARIS FLOWER/LEAF EXTRACT, LAWSONIA INERMIS EXTRACT, ALLANTOIN, POLYQUATERNIUM-4/HYDROXYPROPYL STARCH COPOLYMER, DICAPRYLYL ETHER (AND) LAURYL ALCOHOL, STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER (AND) COCO-GLUCOSIDE, TRIMETHYLSILYLAMODIMETHICONE (AND) C11-15 PARETH-5 (AND) C11-15 PARETH-9, PARFUM, TETRASODIUM EDTA, CITRIC ACID, SODIUM HYDROXIDE, METHYLISOTHIAZOLINONE, LINALOOL, POTASSIUM SORBATE.

Moja opinia: 

Opakowanie: Butelka zamykana na klik, typowa dla szamponów tej marki. Seria do włosów przetłuszczających się utrzymana jest w jasno zielonej kolorystyce. 



Zapach: Przyjemny, chociaż delikatny. 

Konsystencja: Dość lejąca, ale nie przelewa się przez dłoń. 




Działanie: Kupiłam ten szampon z myślą o unormowaniu przetłuszczania włosów celem zmniejszenia częstości mycia włosów. Szampon ładnie oczyszcza, ale mimo długiego stosowania nic nie zmieniło i nadal myje włosy codziennie. Fakt, iż po wysuszeniu wyglądają ładnie i świeżo, ale nie jest to długotrwały efekt. Podczas mycia szampon pieni się średnio i trochę plącze włosy, dlatego najlepiej użyć zaraz po nim odżywki ;) Odżywka do włosów wypadających od Biovax bardzo fajnie się u mnie sprawdziła, natomiast ten szampon okazał się średni. Wypróbowałam, ale nie zamierzam do niego wracać, bowiem szukam czegoś o lepszym działaniu. 

Ocena ogólna: 3/5 

Znacie szampony Biovax?

Pozdrawiam, Paulina ;)

niedziela, 26 lipca 2015

Letni zawrót głowy ;)

Witajcie! 

Dziś o odżywce do włosów o iście letnim zapachu borówka&żeń-szeń i jej działaniu, czy dobrym? Przeczytajcie! :) 

Odżywka antyoksydacyjna Alberto Balsam

 
Cena: ok.7zł

Pojemność: 400ml 

Skład: Aqua (Water), Cetyl Alcohol, Panthenol, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract, Panax Ginseng Root Extract, Cyclopentasiloxane, Stearalkonium Chloride, Stearamidopropyl Dimethylamine, Cyclohexasiloxane, Cetrimonium Chloride, Glyceryl Stearate, Citric Acid, Benzophenone-4, Disodium EDTA, Glycerin, Propylene Glycol, Isostearamidopropyl Ethyldimonium Ethosulfate, PEG-9, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum (Fragrance), Linalool, Amyl Cinnamal, Cl 60730 (Ext. Violet 2), Cl 42090 (Blue 1) 

Moja opinia: 

Opakowanie: Prosta butelka, fajnie widać zużycie także może być na bieżąco z jej zapasem ;) 




Zapach: Coś co najbardziej mi się w niej podoba. Połączenie borówki z mocnym akcentem daje rześki aromat. Przypomina mi trochę to połączenie owoców z miętą, ideał na lato! Jest jednak jego minus, szybko ulatnia się z włosów i po umyciu czuć go jedynie delikatnie, a im bardziej pachnący szampon tym mniej wyczuwalna odżywka, a szkoda..

Konsystencja: Dość rzadka, na mokrych włosach lubi spływać, więc używam dość dużej ilości, żeby faktycznie zauważyć jakiś efekt.  



Działanie: Cena tej odżywki jest moim zdaniem adekwatna do jej działania. Ułatwia rozczesywanie włosów oraz lekko je ujarzmia dzięki czemu mniej się puszą. Nie zauważyłam innych pozytywnych skutków jej działania. Plusem jest fakt iż nie przetłuszcza włosów ani ich dodatkowo nie obciąża. Osobiście wolę odżywki nawilżające włosy, więc mimo świetnego zapachu raczej już do niej nie wrócę. 

Ocena ogólna: 3/5 

Pozdrawiam, Paulina  

wtorek, 14 lipca 2015

W poszukiwaniu brązowej kredki

Mini-me eyeliner, Miss sporty



Cena: 8,99zł 

Od producenta: Trwała i precyzyjna konturówka do oczu, dzięki kremowej konsystencji ułatwia uzyskanie idealnej kreski na powiece.

Kolor: 020 Grizzly 




Działanie: Jakiś czas temu szukałam brązowej kredki do oczu. Chciałam by posiadała ładny głęboki odcień brązu w matowej wersji, bez drobinek i metalicznego efektu. Ta od Miss Sporty bardzo mi się spodobała pod względem odcienia brązu, jest wręcz idealny. Kredka jest wysuwana, co ułatwia sprawę bowiem nie trzeba jej ostrzyć. Dodatkowo jest bardzo miękka i łatwo się nią operuje oraz maluje kreskę. Wszystko było by cudownie gdyby nie fakt, iż kredka jest słabo widoczna na powiece (na dłoni widać ją mocno, a na powiece efekt jest o wiele słabszy) oraz jej kiepska trwałość, a raczej jej brak :( Nakładałam ją solo, na bazę, na cień i za każdym razem to samo... Po pierwsze chcąc uzyskać ciemny kolor maluję kreskę kilkukrotnie po czym odbija się ona na górnej powiece. Po drugie już po krótkim czasie znika z oka i w ogóle jej nie widać... Nawet niewielkie potarcie oka powoduje jej roztarcie, przez co kolor blednie. Po trzecie nawet namalowaną na dłoni bez problemu można zetrzeć palcem ;/ Jednym słowem... bubel. 

Ocena ogólna: 1/5 

Znacie kredki od Miss sporty? 

Jeśli możecie polecić mi coś w matowej wersji w odcieniu głębokiego brązu piszcie w komentarzach, chętnie poczytam! :) 

Pozdrawiam, Paulina :)

poniedziałek, 6 lipca 2015

Tani i skuteczny sposób na pozbycie się przebarwień na twarzy

Witajcie! 

Dziś przychodzę do Was z moim kosmetycznym odkryciem ostatnich miesięcy. Z uwagi na pojawiający się od czasu do czasu trądzik w mojej pielęgnacji często sięgam po produkty, które mają na celu wyrównać koloryt i złagodzić zaczerwienienia. Tym razem mój wybór padł na wybielający tonik od marki Lirene z polecenia Łukasza z bloga http://lukaszmakeup.blogspot.com/# i jest hit! Zapraszam do czytania :) 


Tonik 3 w 1 wybielający, Lirene


Cena: ok.18zł

Pojemność: 200ml

Od producenta:
SKUTECZNA PIELĘGNACJA + REDUKCJA PRZEBARWIEŃ!
Multifunkcyjny tonik 3w1 odpowiada na najważniejsze potrzeby skóry: • skutecznie oczyszcza skórę twarzy
łagodnie usuwając makijaż i wszelkie zanieczyszczenia,
• naturalnie rozjaśnia skórę, nadając jej blask
dzięki właściwościom kwasu migdałowego, który redukuje nadmierną produkcję melaniny, dając efekt wybielenia przebarwień,
• tonizuje i wyrównuje koloryt
jednocześnie zmniejszając widoczność porów,
• nawilża i odświeża skórę
przywracając jej komfort, dzięki obecności glicerolu i łagodzącego d-pantenolu.

Produkt kompleksowo oczyszcza, tonizuje i wyrównuje koloryt skóry.
Stosowanie:
Nanieść tonik na wacik. Rozprowadzić, oczyszczając skórę twarzy. Następnie nałożyć krem z serii Lirene Wybielanie.

Udowodnione rezultaty:*
93% skutecznego oczyszczenia twarzy,
70% rozjaśnienia,
100% odświeżenia skóry.

Przebadano dermatologicznie. Potwierdzone BEZPIECZEŃSTWO i SKUTECZNOŚĆ.

Składniki:

  • Gliceryna – długotrwale nawilża, uelastycznia i zmiękcza skórę
  • Kwas migdałowy – działa antybakteryjnie, złuszczająco i regenerująco
  • D-pantenol – wspomaga gojenie, łagodzi podrażnienia skóry

Skład: 


Moja opinia: 

Opakowanie: Nie mam się do czego przyczepić, jest proste a zarazem poręczne i widać aktualne zużycie. 



Zapach: Tonik ma lekki, wyczuwalny zapach. Ciężko mi go porównać, jest to taki bardziej świeży aromat ;) 

Działanie: Cóż będę się zachwycać! Tonik, ładnie oczyszcza skórę twarzy z pozostałych zabrudzeń dodatkowo ładnie ją odświeżając. Nie szczypie, nie podrażnia skóry. Po tygodniu używania widziałam już różnicę w wyglądzie mojej twarzy. Pojawiające się wypryski szybciej się goiły, a zaczerwienienia bledły. Zmiany potrądzikowe mające charakter przebarwień to cięższy kaliber dlatego myślałam, że tonik sobie z nimi nie poradzi, a jednak! Przy regularnym używaniu wszystko ładnie wyrównało się do mojego naturalnego kolorytu! Jakby się przyjrzeć w lustrze to pewnie nadal zauważę różnicę, jednak jest ona znacznie mniejsza niż przedtem. Dodatkowo tonik lekko nawilża skórę, wygląda ona na zdrowszą i promienną. Jestem niesamowicie zadowolona z efektów, które uzyskałam po tym toniku i z pewnością zostanie on ze mną na dłużej. Teraz mimo ciągłego życia w biegu moja twarz wygląda całkiem dobrze, aż chce się patrzeć w lustro;) Polecam wszystkim, którzy borykają się z drobnymi przebarwieniami :) 

Ocena ogólna: 5/5 

Pozdrawiam, Paulina :)

sobota, 4 lipca 2015

Nowość od AA balsam z olejami :)

AA Oil Essence Multi balsam do pielęgnacji ciała Lotus

 

 

Cena: ok.13zł

Pojemność: 250ml 

Od producenta:
Kremowy balsam łączy w sobie kompleksową pielęgnację z pięknym, zmysłowym zapachem. Jego bogata receptura  opiera się na zastosowaniu cennych olejków - arganowego i marula, nadających skórze doskonałe nawilżenie, jędrność i gładkość. Balsam dobrze się wchłania, otulając ciało tajemniczym zapachem kwiatu lotosu.
Seria „oil essence” to pielęgnacja przyjazna skórze:
  • olejki wysoce biozgodne z ludzką skórą
  • hipoalergiczne kompozycje zapachowe
  • substancje kojące i łagodzące
Składniki
olejek marula – pochodzący z pestek owoców południowoafrykańskiego drzewa długowieczności, silnie nawilża i regeneruje, wygładzając skórę
olejek arganowy – odżywia i poprawia elastyczność skóry, reguluje poziom nawilżenia
dermo comfort system 24h– zapewnia uczucie długotrwałego nawilżenia



Skład: Aqua, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Paraffinum Liquidum, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Bellis Perennis Extract, Glycine Soja Oil, Rosa Centifolia Extract, Maltose, Sodium PCA, Jasminum Officinale Extract, Fructose, Urea, Trehalose, Sodium Hyaluronate, Glucose, Xanthan Gum, Allantoin, Dimethicone, Pentylene Glycol, Cera Microcristallina, Sodium Lactate, Sodium Benzoate, Decylene Glycol, Potassium Sorbate, Trideceth-6, Acrylamide/Sodium Acrylate Copolymer, 1,2-Hexanediol, Phenoxyethanol, Citric Acid, Sodium Chloride, Sodium Hydroxide, Parfum.

Moja opinia: 

Opakowanie: Balsam zamknięty jest w plastikowej, solidnie wykonanej butelce. Bardzo podobają mi się tłoczenia u dołu butelki. Sama naklejka się nie zdziera i wygląda całkiem ładnie. Niestety jest jeden minus- butelka wykonana jest z grubego plastiku i dość ciężko wydobywa się balsam (szczególnie przy końcu). Ułatwiłam sobie sprawę stawiając go "do góry" nogami, jednak wygodniej byłoby gdyby tworzywo było bardziej miękkie ;) 



Zapach: Delikatny i przyjemny. Fajne jest to, że nie gryzie się z innymi używanymi kosmetykami np. aromatycznym żelem pod prysznic. Pachnie lekko i kwiatowo :) 

Konsystencja: Typowa dla balsamu :) Łatwo się rozprowadza oraz szybko wchłania, nie pozostawiając tłustej, lepiej warstwy. 



Działanie: Moja wersja przeznaczona jest do skóry normalnej i taką też posiadam. Dobrze nawilża, ale jeśli posiadacie suchą skórę to może się u Was nie sprawdzić. Po opalaniu moja skóra była przesuszona i musiałam się wspierać olejkami, bo balsam był za słaby, także przy małych wymaganiach jest ok ;) Podoba mi się to, że balsam szybko się wchłania i ma delikatny a nie mdląco-duszący kwiatowy zapach. Nie wiem ile olejków zostało dodanych do balsamu, ale nie zauważyłam różnicy podczas używania tego balsamu a innego pozbawionego olejków, także nie liczcie na efekt "wow". Jest to produkt dobry, ale niczym się nie wyróżniający na tle całej gamy drogeryjnych kosmetyków tego typu, a szkoda, bowiem liczyłam na jakąś moc olejów ;) 

Ocena ogólna: 4-/5


Produkt otrzymałam w ramach współpracy z firmą Oceanic.
Nie wpłynęło to na moją opinię.


Pozdrawiam, Paulina :)   

niedziela, 21 czerwca 2015

Moje lato pachnie różą!

Woda toaletowa Un Matin au Jardin o zapachu Róży od Yves Rocher 



Cena: 59zł (promocja)

Pojemność: 100ml 

Od producenta: Subtelny zapach kwiatów róży zamknięty w wodzie toaletowej na długo pozostawi na Tobie wspomnienie wiosennej świeżości. Składniki pochodzenia roślinnego: absolut Róży i olejków roślinnych z grejpfruta, bergamotki i mandarynki.  

Moja opinia: 

Opakowanie: Prosta, szklana buteleczka. Niby nic takiego, ale tłoczenia i subtelne napisy dodają jej uroku. Atomizer działa bez zarzutu :) 

 

Zapach: Delikatny i bardzo dziewczęcy. Pachnie świeżymi kwiatami, nie konfiturą z róż czy też duszącą wonią, którą posiadają niektóre z różanych propozycji. Osobiście lubię każdy zapach i ten cięższy i ten lżejszy. Przez swój subtelny, aczkolwiek wyczuwalny zapach, woda nadaje się idealnie na co dzień, w piękne słoneczne letnie dni. Jeśli lubicie zapach świeżych kwiatów koniecznie odwiedźcie Yves Rocher i powąchajcie!



Trwałość: Nie ma co się oszukiwać, trwałość nie należy do najmocniejszych stron tego produktu. Wyczuwalna jest przez około 3h potem już coraz słabiej. Lepiej trzyma się na ciuchach, które potrafią całkiem długo utrzymać ten zapach. Niemniej ta propozycja to woda toaletowa, a nie perfumowana, więc trzeba mieć to na uwadze, że jej trwałość będzie znacznie krótsza. 

Działanie: W każdy słoneczny dzień tego lata towarzyszy mi powyższy zapach, uwielbiam ten kwiatowy zapach tak wiernie przypominający róże... Trochę świeży, lecz kwiatowy, trochę słodki, ale rześki- mój idealny! Po tej propozycji, nie żałuję wydanych pieniędzy a co więcej czuję się skuszona innymi wersjami zapachowymi, szczególnie bzem i cytrusami. Takie niewymuszone zapachy idealne na lato. Polecam! 

Ocena ogólna: 5/5 

Znacie te wody toaletowe od YR?

Pozdrawiam, Paulina

środa, 3 czerwca 2015

Szampon, który mnie zaskoczył :)

Witajcie! 

Dziś kilka słów na temat szamponu, który wywołał u mnie spore zdziwienie po otwarciu butelki, dlaczego? Przeczytajcie :) 


Szampon z botanicznym kompleksem roślinnym, Bingo Spa



Cena: 8zł 

Pojemność: 300ml 

Od producenta: Szampon BingoSpa do pielęgnacji włosów słabych i wypadających zawiera ekstrakt z alg morskich oraz dwanaście ekstraktów roślinnych, których aktywne substancje:  flawonoidy, proteiny, saponiny, kumaryny, glikozydy, sole mineralne, olejki eteryczne, witaminy A, B1, B2, C, węglowodany, garbniki - dbają o prawidłowe funkcjonowanie skóry głowy oraz zdrowy wygląd włosów.

Efekt:
większa elastyczność,
odporność na rozdwajanie się końcówek,
jedwabisty blask i miękkość,
zdrowe, mocne włosy, 


Skład: 


Moja opinia: 

Opakowanie: Szampon znajduje się standardowo w przezroczystej, plastikowej butelce, która była zamykana metalową zakrętką. Dla mnie jest to nieporęczne i niepraktyczne rozwiązanie, dlatego zmieniłam ją na zwykły plastik z poprzedniej butelki ;) Teraz i wygodniej mi otwierać kiedy mam mokre dłonie i łatwiej dozować odpowiednią ilość. 




Zapach: To tu nastąpiło moje pozytywne zaskoczenie, bowiem ten szampon pachnie jak ajerkoniak! Odrobinę jajecznie, trochę waniliowo z nutą słodyczy! Coś wspaniałego! Jest to niebywale intensywny zapach, który na włosach również czuć, ale znacznie subtelniej. 

Konsystencja: Taka typowa dla szamponów. Nie za rzadka, nie za gęsta. 



Działanie: Nie tylko zapach okazał się zaletą tego szamponu. Za niską cenę otrzymujemy produkt, który całkiem ładnie oczyszcza włosy, nie podrażnia skóry głowy i nie powoduje szybszego przetłuszczania włosów. Najlepiej współpracuje razem z odżywką, bo po samym szamponie włosy, są jakby tępe :P Co do wzmocnienia włosów, niestety nie zauważyłam różnicy. Niemniej jest to szampon godny uwagi i wart spróbowania, mimo iż w ogólnym działaniu jest przeciętny jak większość szamponów ;) 

Ocena ogólna: 4-/5


Produkt otrzymałam w ramach współpracy z firmą BingoSpa.
Nie wpłynęło to na moją opinię.


Pozdrawia, Paulina :)