środa, 20 listopada 2013

Ujędrnienie ciała bez ćwiczeń, czy to w ogóle możliwe?

Serum wyszczuplające, Colway



Cena: 127zł

Pojemność: 200ml 

Od producenta:
WYSZCZUPLENIE. UELASTYCZNIENIE. UJĘDRNIENIE. 
Skąd mam ten cellulit, pytasz? Marzysz o gładkiej skórze nóg i pośladków? Warto codziennie znaleźć chwilę, by popracować nad jędrnością i gładkością Twojego ciała. Nie odkładaj na jutro pielęgnacji naszym Serum Wyszczuplającym o działaniu antycellulitowym. Dzięki niemu Twoja walka z cellulitem staje się łatwiejsza i skuteczna. Szerokie spektrum działania SERUM Wyszczuplającego Colway wspomaga proces lipolizy czyli rozkład tłuszczów w komórkach oraz pobudza mikrokrążenie, aby zwiększyć drenaż tkanek i usunąć nagromadzone w nich toksyny i wodę. Komponenty preparatu walczą z istniejącymi komórkami tłuszczowymi, oraz spowalniają adipogenezę – proces powstawania komórek tłuszczowych oraz lipogenezę czyli proces magazynowania tłuszczu w komórkach. Aromat cappuccino zamknięty w pudełku naszego Serum Wyszczuplającego Colway poprawi Twój nastrój i przywykniesz do niego jak do codziennej filiżanki ulubionej kawy.
Efekty: wyszczuplenie, napięcie, ujędrnienie. 
Najlepsze rezultaty w połączeniu z kuracją kolagenową. 

 
Skład: 


Moja opinia: 

Opakowanie: Serum znajduje się w plastikowym, zakręcanym słoiczku. Produkt przykryty jest folią ochronną, więc mamy pewność, że otwieramy go po raz pierwszy! 


Zapach: Niestety nie przypadł mi do gustu :( Według producenta miał być to zapach cappuccino, jednak moim zdaniem nie do końca tak jest... Szczerze mówiąc dla mnie był męczący tym bardziej, ze na skórze utrzymywał się całkiem długo. 

Konsystencja: Lekki krem z malutkimi ciemnymi drobinkami, które podczas masażu ciała rozpuszczają się. 


Działanie: Serum to wywołało u mnie bardzo mieszane uczucia. Rozprowadza się łatwo, jednak wchłania się dość powoli... Jest to minus patrząc na fakt, że produkt powinno się stosować 2 razy dziennie. Kolejną wadą jest to, że kosmetyk brudzi ;/ Moja piżama nie dość że stała się brązowa to jeszcze przeszła tym zapachem :( Mimo wszystko największym minusem tego serum jest bardzo słaba wydajność. Ja stosowałam go tylko raz dziennie, przez co starczył mi na około 3tyg, a używałam go głownie na same uda, czasem brzuch...Najważniejsze zostawiłam na koniec! Zastanawiacie się pewnie czy to serum w ogóle działa??!! Muszę przyznać, że wcześniej nie używałam tego typu kosmetyków, bo nie wierzyłam w to, że pomagają. Jednak ten mus bardzo mile mnie w tej kwestii zaskoczył! Co prawda, nie jest tak, że moje uda wyszczupliły się o parę cm, ale zauważyłam że skóra jest bardziej elastyczna i napięta, przez co wygląda lepiej :) Ładnie nawilżona, wygładzona... widać różnicę :D Myślę, że u osób które regularnie ćwiczą, które używałyby tego serum codziennie przez dłuższy okres czasu, efekty były by bardzo dobre, a redukcja cellulitu znaczna. 

Ocena ogólna: 3+/5 (gł. za cenę, wydajność, słabe wchłanianie)

Produkt otrzymałam od przedstawicieli firmy Colway na spotkaniu kuj-pom blogerek. 
Otrzymanie produktu za darmo nie wpłynęło na moją ocenę.  

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgghAnQxIdqZ2O1RXk_ekEnPirdAbuxlKt-Pgms0YPUJFM_qkqb3wp26llhvjz5X0kLmQA4Pnj3M-up3mKEatWz8IzityngAPm0VC_8F5eOXH0WWxuiFFZHzZSW42aMkTZTU3qhDke-6Rk/s200/logo-Colway-r-cmyk1.jpg
 

Pozdrawiam, Paulina :)

wtorek, 19 listopada 2013

Cudowne aromaty YC

Witajcie! 

Dziś taki szybki wpis, w którym chcemy pochwalić się Wam naszymi nowymi, przepięknie pachnącymi nabytkami! 

Dzięki uprzejmości Pani Marty nawiązałyśmy nową współpracę z firmą Home Delight :)
Jest nam bardzo miło z tego powodu!

Do testów otrzymałyśmy 3 samplery z najnowszej linii zimowej :) 


Te małe cudeńka pachną ślicznie!! Powiemy Wam w sekrecie, że Christmas Memories to dokładnie odwzorowany aromat świąt :D Już nie możemy doczekać się, żeby je wypróbować!

A już jutro zapraszamy na nowy post o pewnym serum wyszczuplającym ;) Jeśli chcecie się dowiedzieć czy spełnia obietnice producenta to zapraszamy do przeczytania jutrzejszej notki! 


Serdecznie pozdrawiamy P&A :)

niedziela, 17 listopada 2013

Kosmetyczne zakupy z UK

Witajcie! :)

Jak część z Was pewnie wie we wrześniu byłyśmy w UK. Oczywiście jak przystało na blogerki kosmetyczne nie mogło zabraknąć zakupów kosmetycznych :D Po wejściu do Boots'a czy Superdrug'a oczy nam się wręcz świeciły :P No to teraz czas pokazać co nas skusiło. 

AGATA 
Ja swoje zakupy podzieliłam na grupy. Zacznę może od tego co było u mnie do przewidzenia, czyli LAKIERY ! :D 


Pierwsze trzy należą do kolekcji MUA. Są to kolorki (od lewej) Deepest Purple, Bright Coral i Fever Red. Mają niewielkie pojemności przez co łatwiej je zużyć nim zdążą się znudzić.  Kolejne lakiery to Essie Aperitif i Ciate Kiss Chase upolowane z Tkmax za jedyne 3,99 £ :D

Teraz czas na pielęgnacje. 


Peeling od Pampered zauroczył mnie swoim owocowym zapachem. Natomiast masełko od NIP+FAB, no cóż nigdy za wiele mazideł do ciała :D

Część kolorówki. 


Korektory z Collection to nabytek z racji ich dużej popularności i zachwalania w blogsferze. Tint do policzków od Rimmel Stay Blushed nr 001 Pop of pink - nie miałam jeszcze tego typu kosmetyku, więc trochę ciekawość i częściowo podkuszenie przez Paulinę :P Na koniec tusz do rzęs z Accessorize, wiem w Polsce też są dostępne, ale któż się oprze tym pięknym opakowaniom :D

Na koniec coś dla ust :D


Pomadka od Deluxe  nr 04 Speakeasy , taki kolorek chodził już za mną od jakiegoś czasu ;) Jest też okrzyczany peeling od Lush'a o zapachu Mint chocolate. Zaczynam pomału rozumieć o co tyle zamieszania wokół niego :D Kokos zawsze spoko, czyli balsam do ust od I love..

U mnie tak to wygląda. Trochę się tego nazbierało :D Teraz czas na zdobycze Pauliny.

PAULINA  

Moje zakupy nie są duże, jednak udało mi się kupić kilka rzeczy ze swojej whislisty, z czego się bardzo cieszę! :) 

Do mojego najlepszego łupu należy z pewnością paletka cieni MUA, która prezentuje się przepięknie!! Sami zobaczcie ;) 


Jest to oczywiście Undress me too, która posiada śliczne odcienie brązu, czyli to co kocham! Trochę się za nią nalatałam, bo wszędzie widziałam puste półki, ale nie żałuję :D 

MUA kusi nie tylko niskimi cenami, ale też masą ciekawych produktów. Z tego powodu do koszyka wleciały także pomadka w kredce oraz cień do powiek w kredce! To zupełna nowość w mojej kosmetyczce. 


Lecąc do UK, zabrałam tylko 1 błyszczyk, który niestety nie wystarczająco nawilżał moje usta. Z tego powodu zdecydowałam się na zakup czegoś na miejscu, a wybór padł na... śliwkowy Carmex, którego jeszcze w PL nie widziałam :P


Buszując pomiędzy stosami kosmetyków, moją uwagę zwróciła jeszcze jedna firma a mianowicie BeautyUK. Zdecydowałam się na wypróbowanie kremu CC o odcieniu natural oraz pomadki, której kolor kompletnie mnie zauroczył, jest to in the buff. 


Postanowiłam także zakupić sławny suchy szampon do włosów Batiste o zapachu wiśniowym aby sama się przekonać się o jego fenomenie ;) 

  
Podobnie jak Agata, skusiłam się również na peeling, tyle że o zapachu kokosa i wanilii, słodki i otulający zapach :D 

 
Pozdrawiamy cieplutko,
P&A