Jakiś czas temu w naszych zakupach pojawiły się pędzelki marki Essence i otrzymałyśmy od Was pytania o to jak się spisują, także dziś przy tej niezbyt wakacyjnej pogodzie zapraszam na post na ich temat :)
W swoich niewielkich zbiorach posiadam trzy pędzle, które są chyba najbardziej popularne ;) Mianowicie są to:
Pędzelek do nakładania cieni czyli Eyeshadow Brush
Pędzelek do smokey eye czyli Smokey Eye Brush
Pędzelek do eyelinera w żelu czyli Gel Eyeliner Brush
Skusiłam się na te pędzle, gdyż moje umiejętności nie są duże, raczej rzadko kombinuje z makijażami. Przeważnie łącze swoje ulubione kolory, w bezpiecznej kolorystyce brązu i beżu. Podobają mi się kolorowe make up'y, jednak sama jakoś nie mogę się do nich przekonać na swoim oku. Jednak jak to mówią może samo przyjdzie z czasem ;) Przez fakt moich niskich umiejętności, nie mam dużych wymagań co do pędzli :P
Skusiłam się na te z Essence ze względu na dobre opinie i niską cenę. Czy było warto?
Moim zdaniem są one dobre dla osób, które tak jak ja są laikami i dopiero uczą się tej sztuki :) Za niską cenę otrzymujemy pędzelki, które ułatwią nam pracę na powiece, mają dość fajne włosie, którego przede wszystkim nie gubią! Jak dla mnie jest to wielka zaleta, bo nie ma nic gorszego niż gubiący włosie pędzel :(
Po za tym są dość niewielkich rozmiarów, są cieniutkie, dzięki czemu spokojnie zmieszczą się nawet do wyjazdowej kosmetyczki :)
Z mojej trójki najbardziej lubię pędzel do eyelinera, którego jednak używam w innym celu, a mianowicie do wypełniania brwi! Cień nakładam błyskawicznie, dodatkowo dzięki temu, że pędzel jest bardzo cienki mogę to zrobić precyzyjnie. Czasem nakładam też cień w formie kreski na powiekę i tutaj też spisuje się fajnie :)
Kolejny to kuleczka, która jest bardzo miękka i bardzo fajnie nadaje się do rozcierania cieni, szczególnie w przypadku gdy chce stworzyć gładkie przejście jednego koloru w drugi :)
Ostatni do pędzelek służący do nakładania cieni, z całej trójki był on moim pierwszym. Dość dobrze radzi sobie z nakładaniem ich na powiekę, jednak jest dość sztywny. Wolałabym pędzelek, który będzie miał bardziej miękkie włosie ;)
Pędzelki niestety nie pozostają bez wad. Ich włosie jest kolorowe, po praniu farba się spiera i stają się coraz jaśniejsze. Ich jakość też mogłaby być lepsza, mój pędzelek do cieni, który jest ze mną najdłużej jest już na wykończeniu, ponieważ już zdarzyło mi się że wypadł trzonek. ;)
Podsumowując polecam je początkującym osobom, ponieważ jaka cena taka jakość tych pędzli. Zaletą jest fakt, że spełniają swoją funkcję całkiem dobrze i nawet jak się nam rozwalą to nie będzie ich tak bardzo szkoda ;) Sprawdzą się też dobrze na wyjazdy, ponieważ ze względu na swoje rozmiary nie zajmują dużo miejsca.
Jednak osoby, które wykonują cudne make up'y na co dzień raczej nie będą zadowolone, bo za troszkę większą cenę mogą nabyć bardziej miękkie i solidne pędzle.
Mam nadzieję, że rozwiałam trochę Wasze wątpliwości co do jakości i skuteczności owych pędzli :)
Znacie pędzle Essence? Lubicie?
Pozdrawiam, Paulina :)


















