sobota, 12 lipca 2014

Pędzelki od Essence moja opinia :)


Jakiś czas temu w naszych zakupach pojawiły się pędzelki marki Essence i otrzymałyśmy od Was pytania o to jak się spisują, także dziś przy tej niezbyt wakacyjnej pogodzie zapraszam na post na ich temat :) 



W swoich niewielkich zbiorach posiadam trzy pędzle, które są chyba najbardziej popularne ;) Mianowicie są to: 
Pędzelek do nakładania cieni czyli Eyeshadow Brush
Pędzelek do smokey eye czyli Smokey Eye Brush 
Pędzelek do eyelinera w żelu czyli Gel Eyeliner Brush 



Skusiłam się na te pędzle, gdyż moje umiejętności nie są duże, raczej rzadko kombinuje z makijażami. Przeważnie łącze swoje ulubione kolory, w bezpiecznej kolorystyce brązu i beżu. Podobają mi się kolorowe make up'y, jednak sama jakoś nie mogę się do nich przekonać na swoim oku. Jednak jak to mówią może samo przyjdzie z czasem ;) Przez fakt moich niskich umiejętności, nie mam dużych wymagań co do pędzli :P 
Skusiłam się na te z Essence ze względu na dobre opinie i niską cenę. Czy było warto? 



Moim zdaniem są one dobre dla osób, które tak jak ja są laikami i dopiero uczą się tej sztuki :) Za niską cenę otrzymujemy pędzelki, które ułatwią nam pracę na powiece, mają dość fajne włosie, którego przede wszystkim nie gubią! Jak dla mnie jest to wielka zaleta, bo nie ma nic gorszego niż gubiący włosie pędzel :( 
Po za tym są dość niewielkich rozmiarów, są cieniutkie, dzięki czemu spokojnie zmieszczą się nawet do wyjazdowej kosmetyczki :) 

Z mojej trójki najbardziej lubię pędzel do eyelinera, którego jednak używam w innym celu, a mianowicie do wypełniania brwi! Cień nakładam błyskawicznie, dodatkowo dzięki temu, że pędzel jest bardzo cienki mogę to zrobić precyzyjnie. Czasem nakładam też cień w formie kreski na powiekę i tutaj też spisuje się fajnie :) 




Kolejny to kuleczka, która jest bardzo miękka i bardzo fajnie nadaje się do rozcierania cieni, szczególnie w przypadku gdy chce stworzyć gładkie przejście jednego koloru w drugi :) 




Ostatni do pędzelek służący do nakładania cieni, z całej trójki był on moim pierwszym. Dość dobrze radzi sobie z nakładaniem ich na powiekę, jednak jest dość sztywny. Wolałabym pędzelek, który będzie miał bardziej miękkie włosie ;) 




Pędzelki niestety nie pozostają bez wad. Ich włosie jest kolorowe, po praniu farba się spiera i stają się coraz jaśniejsze. Ich jakość też mogłaby być lepsza, mój pędzelek do cieni, który jest ze mną najdłużej jest już na wykończeniu, ponieważ już zdarzyło mi się że wypadł trzonek.  ;) 

Podsumowując polecam je początkującym osobom, ponieważ jaka cena taka jakość tych pędzli. Zaletą jest fakt, że spełniają swoją funkcję całkiem dobrze i nawet jak się nam rozwalą to nie będzie ich tak bardzo szkoda ;) Sprawdzą się też dobrze na wyjazdy, ponieważ ze względu na swoje rozmiary nie zajmują dużo miejsca. 
Jednak osoby, które wykonują cudne make up'y na co dzień raczej nie będą zadowolone, bo za troszkę większą cenę mogą nabyć bardziej miękkie i solidne pędzle.  

Mam nadzieję, że rozwiałam trochę Wasze wątpliwości co do jakości i skuteczności owych pędzli :)

Znacie pędzle Essence? Lubicie?

Pozdrawiam, Paulina :)

piątek, 11 lipca 2014

Pękające pięty? Zmień to!

Krem na pękające pięty, SheFoot 



Cena: 19,99zł

Pojemność: 75ml

Od producenta:
Krem na pękające pięty  
zapobiega tworzeniu się pęknięć
likwiduje zapach potu
Krem likwiduje szorstkość skóry i intensywnie regeneruje pękający naskórek. Działa silnie nawilżająco, hamując proces powstawania pęknięć, a dodatkowo pomaga zachować prawidłową higienę stóp. Zawiera naturalny olejek z drzewa herbacianego o właściwościach bakteriobójczych i grzybobójczych.
Aktywne składniki:
Masło shea – zapobiega wysuszeniu skóry, wzmacnia cement międzykomórkowy oraz płaszcz hydrolipidowy skóry
Olej macadamia  – doskonale natłuszcza i zmiękcza skórę, wygładza i uelastycznia nadmiernie wysuszoną skórę
Olejek z drzewa herbacianego – ma właściwości bakteriobójcze i grzybobójcze
Panthenol (prowitamina B5)   – łagodzi podrażnienia, nawilża i regeneruje naskórek
Alantoina – działa przeciwzapalnie, łagodzi mikropodrażnienia i stymuluje procesy gojenia się ran
Gliceryna – silnie nawilża nawet głębsze warstwy naskórka
Sposób użycia: Nałożyć krem na stopy, delikatnie masować opuszkami palców, aż do całkowitego wchłonięcia. Masować zwłaszcza miejsca zagrożone pęknięciami, takie jak poduszki podeszwowe i pięty. Najlepiej stosować codziennie, po uprzednim użyciu naturalnego peelingu. Stosowanie wyłącznie zewnętrzne.
Kiedy stosować krem na pękające pięty SheFoot?
Szczególnie polecany osobom spędzającym większość dnia w pozycji stojącej lub w ciasnym obuwiu, oraz osobom borykającym się z nadmierną potliwością stóp lub nieprzyjemnych zapachem. Wybierz ten kosmetyk także wtedy, gdy Twoje stopy mają tendencję do pękania i jest szorstka w dotyku
Skład: masło shea, olej macadamia, naturalny olejek z drzewa herbacianego, alantoina, gliceryna, prowitamina B5 (panthenol).

Skład:


Moja opinia:

Opakowanie: Tubka znajduje się w kartoniku, dodatkowo dołączona jest ulotka z wszelkimi informacjami na temat tego jak i innych produktów od SheFoot. Graficznie utrzymana w kolorystyce typowej dla całej serii.  





Zapach: To chyba najpiękniej pachnący krem do stóp jaki miałam! Mam wrażenie, że każdy krem tej marki ma zupełnie inny zapach, ten jest zdecydowanie najprzyjemniejszy. Słodki, trochę jakby migdałowy (?), z pewnością nie pachnie jak większość kremów do stóp.

Konsystencja: Treściwa, jednak nie zbita. łatwo się rozprowadza i nie maże się. 



Działanie: Krem miło się stosuje, ponieważ bardzo ładnie pachnie i szybko się wchłania. Pielęgnuje stopy, ale nie jest to efekt spektakularny :P Najlepiej działa w duecie z pumeksem, wtedy nasze stopy lepiej wchłaniają krem i stają się nawilżone. Nie mam popękanych pięt, więc ciężko mi powiedzieć czy pomógłby w takiej bardziej kryzysowej sytuacji. Zaletą jest wydajność kremu, starcza na całkiem długo. Do codziennej pielęgnacji jest ok, ale mógłby być tańszy.

Ocena ogólna: 4/5

Produkt otrzymałam w ramach współpracy z firmą SheFoot. Otrzymanie kosmetyku za darmo nie wpłynęło na moją opinię.


Pozdrawiam, Paulina!

czwartek, 10 lipca 2014

Peeling prawie jak u kosmetyczki ;)


Cukrowy peeling do rąk z olejkiem makadamia i migdałowym,Hand SPA, Paloma



Cena: ok. 9zł

Pojemność:
125ml

Od producenta: 





Naturalne kryształki cukru zawarte w peelingu szybko i delikatnie złuszczają martwy naskórek doskonale wygładzając i zmiękczając skórę dłoni, jednocześnie pobudzając ją do odnowy. Olejek makadamia, posiadający wyjątkowe właściwości regeneracyjne, intensywnie nawilża i odżywia skórę. Bogaty w witaminy oraz składniki mineralne olejek migdałowy odbudowuje warstwę lipidową naskórka dłoni. Witaminy A i E łagodzą podrażnienia oraz znakomicie regenerują skórę, która odzyskuje aksamitną gładkość. Relaksujący zapach produktu sprzyja komfortowi podczas stosowania.

 

Skład: 


 

Moja opinia:

Opakowanie: Zakręcany, plastikowy słoiczek z przyjemną dla oka grafiką. 




Konsystencja:
Gęsta, z widocznymi drobinami peelingującymi ( cukru ;) ) 




Zapach: Bardzo przyjemny, wyraźny, ale nie nachalny. Utrzymuje się na dłoniach dłuższy czas w nieco delikatniejszej intensywności.

Działanie: Niewielka ilość kosmetyku wystarcza na peeling obydwu dłoni. Skóra jest po nim przyjemnie gładka, wręcz aksamitna. Przy tym ładnie pachnąca. Dużym plusem jest to, że peeling nie pozostawia tłustej warstwy na dłoniach. Delikatnie je nawilża i dobrze przygotowuje do dalszych zabiegów. Tak jak wcześniej z Peeling do stóp Paloma z tym do dłoni też się bardzo polubiłam. Myślę, że będę do niego wracać. Jednak póki co nie ma potrzeby, gdyż jest bardzo wydajny :) Czyli mam swój kolejny KWC ;D

Ogólna ocena: 5/5



Lubicie peelingi do dłoni czy uważacie je za zbędne ?

Pozdrawiam, A